( SCENY 18+ czytacie na własną odpowiedzialność)
Delikatnie odwróciłam się za siebie. Odetchnęłam z ulgą.
Z:Hej jestem Zayn.
W:Weronika Mint.
Z:Debiutanka hmm ?
W:tsaaa ......
Z:Słuchaj, chciałem cię przeprosić za Perrie, ona najpierw mówi później myśli.
Widziałam, że chłopak jest mega tym zkrępowany, co mnie trochę bawiło.
W: Ej bez spiny, nie mam urazy. Papierosa ??
Poczęstował się z chęcią. Siedzieliśmy długi czas, na schodach za klubem. Popijaliśmy wódke, paliliśmy i opowiadaliśmy o sobie. Musiałam przyznać,że Zayn był uroczy. Jego oczy błyszczały w jasnym blasku księżyca, a jego ciało pulsowało ciepłem blisko mnie. Jego usta. Pewnie idealnie całują. Przyglądałam mu się z ciekawością kiedy on opowiadał o zespole. Byłam pijana, tak jak on i nie wiedziałam co robię. Między nami zastała cisza a Zayn zaczął się przybliżać. Pocałował mnie, jego wargi były ciepłe,a oddech przesiąknięty alkoholem i papierosami. Nie przeszkadzało mi to, nie dzisiaj. Całował mnie namiętnie i łapczywie, a ja oddawałm każdy pocałunek i go pogłębiałam. Dałam mu tym znak do dalszego działąnia. Czułam jak chłopak wyciąga z kieszeni telefon, nie przestając mnie całować. Gdy przerwał pocałunek odrazu zadzwonił.
Z: Proszę przyjechać za klub.
Po chwili byliśmy już w prywatnym samochodzie, nadal się obściskując. Po ok. 15 min wysiedliśmy. Silna ręka mulata pociągnęła mnie do dużego domu, a następnie po dużych schodach na górę. Napięcie po między nami wzrastało z sekundy na sekundę. Całował mnie po dekoldzie a ja mierzwiłam jego idealnie ułożone włosy. Byłam przyciśnięta do ściany.
Z:Chcę ciebie , chcę twojego, ciała ust, całej ciebie.
W:Bierz mnie jeśli chcesz.
Posłałam mu wyzywające spojrzenie i wpadliśmy do pokoju. Ściągał moją sukienkę a ja to samo czyniłam z jego spodniami. Byliśmy cali nadzy, rzucił mnie na łóżko całując coraz niżej. Rozłożyłam powoli nogi a on we mnie wszedł. Wbiłam pazury w jego plecy, głośno dyszałam z tej przyjemności którą mi dawał. Jego biodra poruszały się w szalonym tempie co doprowadzało mnie do dzikości. Wykrzykiwaliśmy swoje imiona, co dawało nam większe podniecenie. W końcu doszliśmy oboje...
Strasznie mocno bolała mnie głowa. Wypiłam trochę za dużo. Miałam potężnego kaca. Chciałam wstać jednak uniemożliwiło mi to m objęcie w moim pasie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam porozrzucane ciuchy. To co się wczoraj stało przypomniało mi się w piorunującym tempie. Wiedziałam kto mnie obejmuje. Odwróciłam się na drugi bok. Ujrzałam tam pogodną twarz mulata, który wyglądał uroczo jak spał. Przespałam się z nim . To było dużym błędem. Spanikowałam. Przecież jego dziewczyna mnie wystarczająco nienawidzi. Wydarłam się z uścisku chłopaka i zaczęłam ubierać swoją bieliznę.Nagle usłyszałam ochrypnięty głos:
Z:O już wstałaś? Hej ! Już wychodzisz ??
W:Zayn oboje wiem,że to co się wydarzyło było tylko jednorazową przygodą. Musimy o tym szybko zapomnieć. - zaskoczyło mnie, że te sowa mnie cholernie zabolały. Przecież dobrze wiem,że nie mogę nic do niego czuć.
Z:Wiem ...Ale może zostaniesz jeszcze na chwilę.
Poklepał miejsce obok siebie. Delikatnie ułożyłam się obok niego,a on objął mnie swoim ramieniem i spojrzał mi głęboko w oczy.
Z:Wspaniale się z tobą bawiłem . Dawno się tak nie czułem, taki radosny i spokojny.
Zayn pocałował mnie w czoło a następnie w usta. Pocałunek ten nie był jak wczoraj. Był długi, czuł i bardzo delikatny. Wtedy coś we mnie tknęło. Ja się w nim zakochałam. Te oczy, uśmiech, sposób bycia. Szarmanckie odzywki i udawanie bad boy'a na oczach całego świata. Zayn. Nie istniało dla mnie teraz nic ważniejszego prócz niego .Te emocje zaczęły mnie przytłaczać. Ale nie mogę się oszukiwać, to nie miało przyszłości.
W:Ja muszę już iść.
Z:Wers,proszę zostań!
W:Nie bo jeszcze ktoś sobie pomyśli, że coś do siebie czujemy.
Z:W sumie masz racje.
Zabolały mnie jego słowa. Zayn dał mi swoją bluzę i rayban'y żeby nikt mnie nie poznał. Trudno nie zauważyć dziewczyny która ma na sobie galową suknie o 8 rano. Szybko się ubrałam. Po raz ostatni odwróciłam się w stronę Zayn'a przed wyjściem. Jego twarz nie wyrażała kompletnie żadnych emocji. Wyszłam gwałtownie z pokoju z lecącymi łzami po moich policzkach. Zbiegłam po schodach i wyszłam przez frontowe drzwi. Liczyłam na choć jedno słowo, którego nie usłyszałam . Bolało. Biegłam łkając przed siebie. Zauważyłam, że nie mam swojej bransoletki od rodziców, ale to nie było w tej chwili istotne. Ja się w nim zakochałam, a on we mnie nie. Przecież ma dziewczynę, lepszą ode mnie. Czemu akurat on ?? Pytałam samą siebie przez płacz. Rzadko się zakochiwałam, lecz jeśli do tego doszło, kochałam najmocniej na świecie. Muszę zapomnieć o tym co było. Wpadłam do pierwszego lepszego baru i wtedy się zaczęło ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz